Kiedy pierwszy raz stanęłam na swoim tarasie, miałam wrażenie, że to tylko betonowa pustynia. Trzy na cztery metry, słońce palące od rana do wieczora, a deszcz potrafił zalać wszystko w dwadzieścia minut. Mąż powiedział: "Postawimy stolik i dwa krzesła". Ale ja wiedziałam, że to miejsce może być czymś więcej. Nawet jeśli metraż nie pozwala na szaleństwa, można wycisnąć z niego maksimum funkcji. Pamiętaj, że taras to nie tylko meble ogrodowe – to przedłużenie salonu, jadalni, a czasem nawet sypialni pod chmurką. Dlatego zamiast kupować pierwsze lepsze krzesła z marketu, lepiej pomyśleć o rozwiązaniach wielozadaniowych.
Największym wyzwaniem na małym tarasie jest brak miejsca do przechowywania. Koce, poduszki, naczynia – wszystko musi gdzieś zniknąć, kiedy nadchodzi burza albo wieczorna rosa. Rozwiązaniem, które u mnie sprawdziło się idealnie, jest kanapa z funkcją spania z pojemnikiem na pościel. Na rynku znajdziesz modele z tapicerką welurową, która nie tylko pięknie wygląda, ale też jest odporna na wilgoć, jeśli postawisz ją pod zadaszeniem. Wybrałam wersję z mechanizmem DL, który pozwala rozłożyć siedzisko bez przesuwania mebla przy ścianie. Dzięki temu w razie gości na noc rozkładam ją w kilka sekund, a w środku trzymam zapasowe prześcieradła i pledy.
Nie popełnij błędu, który ja zrobiłam za pierwszym razem – nie kupuj tanich materacy ogrodowych. Po dwóch miesiącach leżenia na słońcu zamieniły się w płaskie naleśniki. Zainwestowałam w materac piankowy o grubości 16 cm na stelaz listwowy, który można zdemontować i schować na zimę. Pianka wysoka gęstość nie nasiąka wilgocią jak gąbka, a listwy zapewniają cyrkulację powietrza. Jeśli planujesz spać na tarasie w upalne noce, to połączenie jest nie do pobicia. Do tego dodałam poduszki z wodoodpornym pokrowcem zapinanym na zamek – łatwo je wyprać, gdy ktoś wyleje kawę.

Mam znajomą, która na swoim balkonie urządziła prawdziwą sypialnię dla gości. Postawiła wersalkę z cienkim materacem, a pod spodem zrobiła skrzynię na pościel. Kluczowy detal – kupiła model z regulowanym zagłówkiem, żeby można było czytać książki wieczorem. Na tarasie sprawdza się też składany stół z blatem z technorattanu, który nie rdzewieje i nie blaknie. Do tego kilka donic z lawendą i miętą – odstraszają komary i pięknie pachną. Pamiętaj tylko, żeby wszystkie tkaniny były z atestem UV, inaczej po sezonie będą wyglądać jak pożółkłe gazety.
)
Oświetlenie to kolejny element, który często bagatelizujemy. Zamiast jednej lampy sufitowej, postaw na kilka źródeł światła. U mnie sprawdziły się sznury LED na baterie w szklanych kloszach – rozwieszone nad strefą wypoczynkową tworzą klimat jak w kawiarni. Do tego lampiony solarne na balustradzie, które ładują się w dzień i świecą do północy. Jeśli masz gniazdko, dodaj stojącą lampę z czujnikiem zmierzchu – nie musisz pamiętać o włączaniu. Wieczorami taras zmienia się w intymne miejsce, gdzie można odpocząć po pracy, nawet gdy w mieszkaniu panuje chaos.
Problem, z którym boryka się każdy, to przechowywanie poszewek i koców w sezonie. Nie wystarczy rzucić ich na krzesło, bo po deszczu śmierdzą wilgocią. Moje rozwiązanie? Skrzynia z drewna akacjowego z pokrowcem olejowanym – mieści cztery koce, sześć poduszek i zestaw do grilla. Postawiłam ją pod ścianą i na wierzchu położyłam deskę do serwowania śniadań. Można też wykorzystać łóżko z pojemnikiem na pościel, jeśli taras jest wystarczająco duży. Tylko upewnij się, że mechanizm podnoszenia jest gazowy, bo ręczne podnoszenie ciężkiego stelaża to męka.
Na koniec mała rada praktyczna. Zanim kupisz cokolwiek, zmierz taras z dokładnością do centymetra, uwzględniając otwieranie drzwi i okien. Ja zamówiłam stół, który okazał się o 10 cm za szeroki i blokował przejście. Musiałam go wymienić na model z blatem rozkładanym na bok. Wybieraj meble na nogach – łatwiej umyć podłogę, a nie gromadzi się pod nimi brud. I nie bój się kolorów. Szary welur na kanapie z funkcją spania ożywiłam żółtymi poduszkami i zielonymi donicami. Taras ma być przyjemnością, a nie tylko dodatkiem do mieszkania.